czyli migracje we wszystkich odmianach pozbierane w bliższych i dalszych zakątkach Światowej Szerokiej Sieci
Kategorie: Wszystkie | Przerwa na kawę
RSS
poniedziałek, 21 lutego 2011

Mimo wszystko to niesamowite, jak dużo wysiłku trzeba wkładać w podtrzymywanie narodowej dumy. Jakoś sama się podtrzymywać nie chce. Nawet pomimo głośnych deklaracji, że Polska jest jednym z krajów najlepiej opierających się kryzysowi, map Europy, gdzie jedynym zielonym punktem pozostawał kraj pomiędzy Tatrami a Bałtykiem, jakoś ciężko Polakom wynieść się na ten sam poziom politycznego i gospodarczego samospełnienia, co inne kraje Unii.

Jeśli jakiś Francuz wyjeżdża dla pieniędzy za Ocean, to nikt go nie traktuje jak nieudacznika, który za nic nie potrafi sobie poradzić we własnym kraju. Prędzej pojawi się krytyka polityków pozwalających na ucieczkę wartościowych fachowców. Nie jest zresztą rzadkością, że tacy „uciekinierzy” powracają do kraju wzbogaceni nowym doświadczeniem, którym gotowi dzielić się z tymi, którzy nosa poza Francję nie wyściubili. I tu znowu – nikt nie mówi, żeby tych zdrajców rozstrzeliwać, zamiast dawać im zasiłek.

Jakże smutny kontrast z tymi komentarzami. Równy zapewne stopniowi niedowartościowania ich autorów. Ale nie tylko to jest uderzające. Równie mocno atakuje antysemityzm tych wypowiedzi. Wygląda na to, że istnieją ludzie, którzy nadal uważają Żydów za przyczynę wszelkich polskich kłopotów, albo po prostu, najzwyczajniej w świecie sądzą, że przymiotnik „żydowski” ma znaczenie degradujące, obraźliwe.

Jaka na to rada? Może po prostu dać każdemu minimum 5000 zł wypłaty? Czy to starczy do odrestaurowania polskiej dumy narodowej?

I na koniec:

Jedno zdanie nie na temat:

dostepne w empik-u„Obok ich głowy dyndała ukruszona, porcelanowa rączka, która niczym telefon do rozmów z Bogiem, zdolna była wyzwolić nagłe nadejście wód i uwolnić ich od znaczącej przyziemności pozostawionej w sedesie.”

Powieść dostępna w Virtualo, Empiku

sobota, 19 lutego 2011

Wysprzątane miejsceTo historia z życia wzięta, ale nie do końca mojego. Moja jest tam fascynacja hotelami i niemieckimi autostradami. Reszta to życia innych – prawdziwych lub wymyślonych przyjaciół. Jako autor próbowałem jedynie posklejać te różne rozbłyski pamięci, wyobraźni, snu i rozmyślań przy myciu garów. Czemu akurat przy myciu garów? Ponieważ szum wody mnie uspokaja i robię to na tyle rzadko, że umysł nie jest narażony na przemęczenie.

Sama historia nie jest nadmiernie skomplikowana. Na początek nieco kłopotów miłosnych z Lyonem w tle, potem intensywny, niepokojący romans w warszawskim hotelu. A wszystko to przeplata się z męczącym powrotem do Polski – bohater, który połowę swego życia przeżył we Francji próbuje odnaleźć ślady tej drugiej połowy ścigając widma dawnych przyjaciół. Spędzając godziny z karnetem adresów w jednej oraz słuchawką telefoniczną w drugiej ręce, usiłuje odtworzyć ich życie, wydarzenia, których nie mógł być świadkiem. Niestety, otrzymywane informacje nigdy nie pochodzą z pierwszej ręki i, co gorsza, są niekompletne. Bohater zmuszony więc jest uruchomić wyobraźnię, żeby zapełnić luki i wpada ostatecznie we własne sidła nie mogąc odróżnić faktów od zmyśleń.

Rozwiązanie tej łamigłówki spada na czytelnika i, uprzedzam, niewiele w książce jest elementów, które mogłyby mu w tym pomóc. Jeśli to Was nie zniechęca – zapraszam do lektury.

Powieść dostępna w Virtualo, Empiku

poniedziałek, 14 lutego 2011

Romantyzm zszedł na psy. Wspomina się o nim jeszcze często, ale tylko w kontekscie flirtu (tutaj szczególne zasługi należy zapisać po stronie pewnych reality show), słodkawo ciepławego filmidła lub wieczornej kolacji przy świecach, której podstawową zaletą jest to, że nie widać co się je. Niewiele natomiast tego prawdziwego romantyzmu, z przekrwionymi szaleństwem oczami, z pogardą śmierci, z sięganiem poza rozum za cenę jego unicestwienia.

A tymczasem ten prawdziwy romantyzm jeszcze daje o sobie znać. Choćby w dziennikowej historii porwania szwajcarskich bliźniaczek. Jakie emocje musiały targać umysłem ojca, żeby odbyć podróż od brzegów lemanu, poprzez niewielkie, ale jakże romantyczne sabaudzkie Annecy, Korsykę, aż do włoskiej linii kolejowej, gdzie jego ziemska droga dobiegła końca. Szczegółów już pewnie nigdy się nie dowiemy, zresztą nie one są tu najistotniejsze. Transformacja ducha – oto co powinno interesować pełnokrwistych romantyków. Nabieranie przeświadczenia o własnej misji, sięgającej dużo dalej niż zwykła ziemska egzystencja. Przemiana myślenia pozwalająca wyrwać się z klatki ciała i zdążać do odległych celów, niewidocznych za pomocą owych sławnych „szkiełek”.

Pozostaje jeszcze otwarta kwestia samych bliźniaczek, które najprawdopodobniej zapłaciły życiem za wizje swojego ojca. No cóż, to taka czarna, mroczna strona romantyzmu, nie da się od niej uciec, kiedy do głosu dochodzą mesjanistyczne porywy chorej duszy.

http://ryszardrychlicki.art.pl

piątek, 11 lutego 2011

Czy zdecydowałbym się na przepłynięcie nieznanej rzeki, zamiast iść dwie godziny do najbliższego mostu? Takie pytanie kołacze mi się po głowie od kiedy zajrzałem do tej ankiety. Nawet wypełniłem dwa, lub trzy pola zabijając biurowy czas, ale ostatecznie okazało się, że nie dla mnie jest ona przeznaczona. UK to nie moje podwórko.

Pytanie jednak zostało. Hmm... O tyle trudne, że postawione na głowie. Bo w jaki sposób powiązać można emigrację z drogą na skróty? Użeranie się codzienne, mobilizowanie się każdoporankowe, pocieszanie wzajemne i szukanie dla odnowy motywacji tych, którzy mają jeszcze gorzej, nijak mi się kojarzy z szybkim dotarciem do celu. Hmm... Pozostaje jeszcze element ryzyka – szybko jeśli się uda, wcale jeśli płuca złapią trochę wody. Tutaj więc pies pogrzebany. Ale skoro tak – to co jest nagrodą, co jest na drugim brzegu? Dla jakiego celu warto ponieść ryzyko? No, oczywiście, pieniądze większe, ale chyba nie o tyle, żeby rzucać się w wiry. Więc może czysta konieczność? Imperatyw przeżycia?

Skoro jednak mowa o konieczności – ankietowe pytanie traci zupełnie sens. O jakim wyborze mowa? Po prostu czyjaś życzliwa ręka popycha w stronę rzeki i bulgotanie wody zagłusza jakiekolwiek inne odpowiedzi.

 

Uściski

Ryszard Rychlicki

ryszardrychlicki.art.pl

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6