czyli migracje we wszystkich odmianach pozbierane w bliższych i dalszych zakątkach Światowej Szerokiej Sieci
Kategorie: Wszystkie | Przerwa na kawę
RSS
poniedziałek, 31 stycznia 2011


Niby nic nowego pod Słońcem – jeżdżenie na saksy weszło Polakom w krew, nawet jeśli znaczenie tego słowa od pewnego czasu przerosło granice Saksonii. A jednak, otwarcie niemieckiego i austriackiego rynku pracy dla obywateli wschodniej części Europy może zmienić nasze postrzeganie dorabiania na obszernych polach sąsiada zza Odry.

Mówi się ponoć o wprowadzeniu stawek minimalnych, które obowiązywałyby pracujących w Niemczech obcokrajowców. A to oznacza zdecydowanie bardziej powszechny i demokratyczny dostęp do wypłat praktykowanych w Europie Zachodniej. Istnieje zatem możliwość, że Polacy z dorywczych wyjazdów zarobkowych przejdą na nieciągłą pracę za granicą. Kilka miesięcy na kontrakcie, krótki pobyt w domu i z powrotem do pracy. Nieśmiertelna idea saksów połączona z lepszymi pieniędzmi, prawdopodobnym ubezpieczeniem oraz regulacją prawną.

I co równie istotne, większym zainteresowaniem obcym (czy może już swoim?) językiem. Może więc nie będą się nasilały głosy o słabej integracji robotników z Polski, sprowokowane idiotycznym modelem pracy w Holandii. Dla mniej zorientowanych w temacie – polegającym na zatrudnianiu tzw. park managerów zajmujących się kontaktem mieszkających na campingach Polaków z otaczającym ich światem.

Który z dotychczas znanych modeli emigracyjnych zostanie tu zaadoptowany, trudno w tej chwili powiedzieć. Holenderski, irlandzko-londyński, a może chicagowski? Albo taki po prostu zwykły, ludzki, pozwalający cieszyć się pracą i jej owocami bez zbytecznych obciążeń sumienia patriotycznymi wyrzutami.

Ryszard Rychlicki

O otwarciu niemieckiego rynku pracy na kraje wschodnie piszą:

http://www.euro-punkt.pl/aktualnosci/praca-za-granica/niemcy-maja-nastapi-wielkie-otwarcie,1,1,172

http://www.gazetaprawna.pl/serwis/praca_kariera/wywiady/479073,do_niemiec_wyjada_nie_tylko_bezrobotn